Uprawa Marszanili

Jest to jedna z najpiękniejszych i najszlachetniejszych, lecz niestety i najwrażliwszych róż. W naszym klimacie udaje się  tylko pod szkłem. Zawdzięczamy ją francuskiemu hodowcy Dawidowi Pradel, który oddał ją do handlu w r. 1867. Marian Sołtys na swoim blogu „Moje Róże Moja Pasja” poświęcił jej kilka wpisów, a jeden z nich dotyczy uprawy, cytując artykuł z czasopisma Ogrodnik, nr 10, 1926 r., autor Józef Marciniec dyr. Szkoły Ogrodniczej w Koźminie.

Jest to róża pnąca, herbatnia, o dużych, pełnych kwiatach, kształtu wydłużonego, o barwie ciemno-żółtej, a raczej złoto-żółtej i silnym zapachu. Róża 'Marechal Niel’ wymaga znacznej ilości ciepła przy dostępie powietrza i pewnego okresu spoczynku pod względem temperatury w czasie od października do stycznia. W tym czasie straci ona połowę liści, które poprzednio pożółkły. Nie znosi ona znaczniejszych wahań temperatury. Jeżeli ma dobrze się rozwijać, powinna i latem znajdować się pod szkłem i nie być wystawiona na przeciągi.

Dla wczesnego pędzenia najodpowiedniejsza jest temperatura około 15 ° C „lecz bez znaczniejszych wahań; gleba musi być głęboka, próchnicowa, dostatecznie wilgotna, z większą objętością piasku i nawozu bydlęcego. O ile ziemia jest nieprzepuszczalna, należy zrobić dren z kamieni lub gruzu. W szklarni sadzi się róże 'Marechal Niel’ przeważnie szczepione na  pniu podkładki rosa canina, przy  szczepieniu w szyjkę korzeniową, zachodzi bowiem obawa usamodzielnienia  się szlachetnej części od podkładki,  W szklarniach, specjalnie budowanych dla pędzenia Marechal Niel, sadzi się szczepione w szyjkę korzeniową. Wobec tego, że Marechal Niel ma z natury silny wzrost, należy wybierać do szczepień najgrubsze pnie.  Soli potasowej – kainitu nie należy dawać, ponieważ nawożenie róży Marechal Niel potasem jest dla niej, jak dla wszystkich róż, szkodliwe; ilość potasu zawarta w ziemi wzgl. obornika zupełnie wystarcza.
Gdy róża zaczyna rozwijać się, można nawozić ją raz na tydzień w płynnym stanie fermentowanej gnojówki bydlęcej . Przede wszystkim należy dobrze podlewać, ponieważ róża 'Marechal Niel’ wymaga dużo wody. Wyrastające długie pędy przywiązać do drutu, oddalonego od szkła na 30 cm. W ciągu lata często skrapiać, ażeby zapobiec pojawieniu się mszycy, tarczyków i czerwonego pajączka. Przy sadzeniu wiosennym wytworzy się kilka kilkumetrowych pędów, zwłaszcza przy umiejętnym płynnym nawożeniu. W końcu października będą pędy dojrzałe, wówczas należy zaprzestać podlewania i skrapiania; wilgoć ziemi zupełnie wystarcza. Usuwanie liści na jesieni jest szkodliwe; Róża nie potrzebuje okresu spoczynku. Róża pozostaje w  okresie wegetacyjnym mniej więcej przez cały rok i potrzebuje do zupełnego rozwoju kwiatów także starszych liści, które później zżółkną i same odpadną. W lutym,  gdy tylko ciepło słoneczne zacznie  działać, pojawią się na gałęziach i gałązkach małe, czerwone pędy. Wtedy należy otrząsać pożółkłe liście, skropić całą roślinę, dobrze podlać, dając 15 — 20 dużych konewek wody na każdą roślinę. Temperaturę w szklarni podnosi się na 8—10° C., później stopniowo na 12—15° C. Górną warstwę ziemi należy zebrać i zastąpić świeżą ziemią kompostową, z domieszką wiórów rogowych, tomasówki (mineralny nawóz fosforowy) i wapna. Należy nawozić płynnymi nawozami. Po dniu ciepłym należy wieczorem różę dobrze skrapiać, a za dnia wietrzyć i ściany szklarni utrzymywać wilgotne. Na wszelkich młodych pędach pojawią się wkrótce pąki, a liście zaczną się wyprężać, o ile nie zaniedbano czegoś przy pielęgnacji krzewu. Gdy w marcu łodygi kwiatowe osiągnęły 15 cm długości należy pąki tak rozłożyć wewnątrz szpaleru, ażeby były luźno rozmieszczone.

Obecnie następuje okres w pielęgnacji róży 'Marechal Niel’, w którym główną rolę odgrywa podlewanie. Należy dawać tygodniowo, raz lub dwa razy, po 10 konewek wody, na każdy krzew, gdyż brak wilgoci w ziemi powoduje stracenie pąków. Również należy chronić przed mączniakiem i przed mszycami przez skrapianie wieczorem i odpowiednie wietrzenie. W końcu marca pojawią się pierwsze kwiaty.

Umiejętne cięcie po okwitnieniu jest podstawą dobrego kwitnienia w następnym roku. Najpiękniejsze i największe kwiaty pojawią się na długich i silnych pędach zeszłorocznych. Przy cięciu 'Marechal Niel’ należy usunąć wszystkie słabe gałęzie. Gdy róża okwitła zupełnie, przycina się długie pędy nad silnie rozwiniętym oczkiem, znajdującym się u ich wierzchołka lub nad silnym pędem, który może służyć jako nowy przewodnik. Krótkie boczne pędy, które wydały kwiat, tnie się nad dobrze rozwiniętym oczkiem. Przy każdym dobrze rozwijającym się, nie starym krzewie, pojawi się kilka nowych, silnych pędów z miejsca szczepienia; należy rozmieścić je ostrożnie między inne przewodniki i przywiązać do drutu. Gdy cała róża zbytnio się zagęści, należy usuwać stare przewodniki w miarę powstawania nowych. Na starych gałęziach pojawią się kwiaty liczniejsze, ale w zamian tego mniejsze.

Marian Sołtys na swoim blogu „Moje Róże Moja Pasja” zamieścił jeszcze jedną publikację dotyczącą uprawy Marszanili. Napisał: „Artykuł ten został napisany w roku 1883 a więc blisko 150 lat temu i opublikowany w wydawanym w Warszawie dwutygodniku Ogrodnik Polski. Odnosi się też do innych realiów, jednakowoż sama zasada pędzenia  kwiatów tej odmiany pozostaje niezmienna i godna spopularyzowania. Niegasnąca popularność Marszanilki zachęciła mnie do tego przedruk„.

róża 'Marechal Niel’ fot. Tadeusz Kurek
„Ogrodnik Polski” nr 10 z 1926, źródło Biblioteka Cyfrowa UMCS
„Ogrodnik Polski” nr 10 z 1926, źródło Biblioteka Cyfrowa UMCS

W Anglii, słynnej z wyśmienitej hodowli pędzonej: owoców, warzyw i kwiatów, ze szczególnym upodobaniem a wielką dla siebie korzyścią hodują w szklarniach róże, a zwłaszcza też ulubioną królową wśród tych kwiatów “różę tulipanową 'Marechal Niel’.
Pospolicie długie pędy tej silnej róży puszcza się po drutach pod szkłem rozpiętych, przywiązując je o ile miejsca starczy, bez zachowania szczególnego porządku lub przestrzegania jakichkolwiek zasad.
Jeżeli do hodowli użyte są skrzynie lub niskie budynki, to prostopadłe pędy co tydzień lub dwa nagina się poziomo i dopiero rozpina na przygotowanej drucianej siatce. Obecnie pomiędzy hodowcami róży 'Marechal Niel’ wywołała wrażenie nowa metoda, oparta na tej samej prawie zasadzie, co hodowla winorośli. Zauważono, że u tej róży najpiękniejsze kwiaty wychodzą z silnych pędów “z młodego drzewa”, więc starają się takie młode drzewo stale co rok otrzymywać. W tym celu sadzi się przy dolnej ścianie szklarni jeden lub kilka silnych krzaków 'Marechal Niel’ i pozwala się rosnąć tylko dwóm pędom, które puszczone będą poziomo po drucie nad dolną ramą (belką) dachu. Prostopadle do tego drutu, a więc równolegle do krokwi szklarni przeprowadza się w równych odstępach druty, niezbyt od szyb odległe. Po ostatnich z tych drutów zagina się i puszcza wierzchołki dwu pędów pierwotnych, o których mówiliśmy, stanowiących niejako wiązanie przyszłej formy. Teraz należy dobrze żywić krzaki, podlewając je ciekłymi nawozami, a z dwóch gałęzi poziomo rozpiętych, rozwiną się liczne pędy. Pozostawiamy tylko te z nich, które wyrastają u podstawy drutów pionowych i do tych drutów przywiązujemy; wszystkie inne pędy, dla których drutu nie ma, usuwamy.

Następnej wiosny pędy nowe pionowe, a właściwie teraz już gałązki, zakwitają bardzo bogato, lecz zaraz po pierwszym przekwitnieniu przycinamy je aż do nasady. Na ich miejsce z nasady wyjdą nowe i znów po drucie puszczone zostaną, po którym łatwo aż do szczytu szklarni dojść,mogą. I te w następnym roku, po przekwitnieniu, znów przycięte zostaną, by ustąpić miejsca nowym i tak dalej. Szklarnię można ogrzewać i mieć kwiaty od lutego do kwietnia lub maja. Nad siłą i zdrowiem krzaka ciągle czuwać należy, oczyszczać od pasożytów i zasilając w miarę potrzeby. Metoda powyższa przez analogię z hodowlą winorośli, z wyrozumowanym cięciem brzoskwiń i t.p. wydaje nam się bardzo praktyczną i godną wypróbowania przez ogrodników naszych.

Pan Tadeusz Kurek uczestniczący w dyskusji na temat uprawy róży 'Marechal Nielprzywołuje tekst autorstwa dr Heleny Wiśniewskiej, który ukazał się przed laty w kwartalniku „Kwiaty”. Tekst ma charakter wspomnieniowo-ogrodniczy. Autorka opisuje swoje dziecięce przeżycie związane z bukietem intensywnie pachnących żółtych róż, które zapoczątkowało jej trwałą fascynację różą ‘Maréchal Niel’, dawniej uprawianą w szklarni ogrodów kolejowych w Skierniewicach. Autorka podkreśla jej historyczną wartość i romantyczny charakter, zachęcając do ponownego zainteresowania się starymi odmianami róż. Jednocześnie podaje mnóstwo wskazówek dotyczących uprawy tej róży w doniczce.

Róża moich wspomnień romantyczna ‘Maréchal Niel’

Nikt na ogół nie wie, jakie przeżycie z wczesnego dzieciństwa zaważy na późniejszych jego zamiłowaniach. W moim życiu był to bukiet żółtych, bardzo intensywnie pachnących róż postawionych na stole w niewielkim pokoju, w dniu moich 10 imienin. Niezbyt dobrze pamiętam go jeszcze wtedy otrzymałam w prezencie, ale zapach tych róż zawsze potrafię przywołać.

Róże z moich wspomnień pochodziły z niewielkiej, jednospadowej szklarenki należącej do ogrodów dyrekcji PKP w Skierniewicach. Przyniósł mi je wujek St. Leduchowski, który był tam naczelnym ogrodnikiem i z wielką pieczołowitością dekorował zielenią i kwiatami dworce kolejowe, począwszy od Skierniewic aż do Grodziska Mazowieckiego. W wiszących misach, pod dachami peronów lub na gazonach rosły wówczas wspaniałe petunie, lobelie, żeniszki, pelargonie i inne rośliny jednoroczne.

W szklarni, nie opodal stacji, było drzewo różane o wysokości około 2–3 m, którego gruby pień wspierał się o jej ścianę, a pędy i kwiaty rozpościerały pod zadaszeniem szklanym dachów, spuszczając się coraz niżej. Drzewo zakwitało na początku marca, stanowiąc jednocześnie niezdobną i naturalną kurtynę cieniującą inne rośliny, które rosły niżej. Róża ta nazywała się ‘Maréchal Niel’.

Wyhodowana w 1864 r. przez Pradela w USA, uważana była za najlepszą z uniwersalnych róż do pędzenia, nazywano ją „Księżną Róż” (The Princess of Roses). ‘Maréchal Niel’ miała intensywnie zabarwione złotożółte, pełne, mocno pachnące kwiaty, osadzone na krótkich, dość wiotkich pędach. Rasa Noisetta, do której należy ta róża, powstała przez skrzyżowanie róży chińskiej z różą piżmową, zwaną inaczej hiszpańską. Otrzymane z niej mieszańce stąd „marszałek” – jak ją nazywano w skrócie – cechowała się intensywnym, herbacianym zapachem. Róża ta była bardzo wrażliwa na niską temperaturę.

Obecnie bardzo trudno spotkać ją w uprawie, ale wydaje mi się, że w dobie „odkrywania starych wartości” można by również odnowić zainteresowanie romantyczną ‘Maréchal Niel’, którą można – jak również inne dawne róże – uprawiać w doniczkach, prowadząc jak roślinę karłową. W tym celu rozmnaża się z sadzonek, na które wybiera się młode pędy o długości około 15 cm i cięte tak, aby zakończenie stanowiła piętka z kawałkiem starego drewna. Wiosną sadzonki umieszcza się w doniczce wypełnionej piaszczystą ziemią i 1–2 cm warstwą piasku na wierzchu, wysypując na głębokość 5 cm. Doniczki ustawia się w szklarni. Dobrze ukorzenione sadzonki przesadza się pojedynczo do doniczek o średnicy 10 cm, używając tym razem ziemi żyźniejszej, złożonej z 1 części liściowej, 2 części ziemi gliniastej i niewielkiej ilości piasku. Posadzone rośliny systematycznie podlewa się i zrasza 2–3 razy dziennie. Po ukorzenieniu następują kolejne przesadzania do większych doniczek (12–14 cm) i jeszcze jedno do doniczek 20 cm. Przy ostatnim przesadzaniu używano ziemi ciężkiej: 2 części gliny, 1/2 części przefermentowanego obornika, 1/2 części kompostowanych liści i 1/2 części piasku oraz dodawano węgla drzewnego i zmielonych kości. Tak przygotowane rośliny ustawiano w koszarach szklarni, a w sierpniu wystawiano na zewnątrz, na pełne słońce. W listopadzie doniczki nakrywano materiałem izolacyjnym (liście, gałęzie), by już w styczniu przenieść je do ciepłego miejsca, w szklarni cienionej, o temperaturze około 18°C. Wiosną krzewy miały pędy około 2 m długości i należało je przywiązać do konstrukcji szklarni lub podeprzeć kilkoma kijami bambusowymi o wysokości około 1 m. W lutym pędy owijano wokół prętów i przywiązywano do podpórek o różnym kształcie. Wkrótce podnoszono temperaturę powietrza w szklarni i do czasu zakwitania krzewy umiarkowanie podlewano oraz zraszano. Kwitnące już krzewy umieszcza się w miejscu przeznaczonym do dekoracji, a efekt oszałamiał.
Po zakończeniu kwitnienia róże należało wynieść ponownie do szklarni, przyciąć do wysokości 15 cm nad ziemią, podłożyć przegniły nawóz i umieścić ponownie do momentu pojawienia się zawiązków nowych pędów. Wówczas krzewy przesadzano i wynoszono na zewnątrz, gdzie cykl zabiegów się powtarzał.

Autor książki pt. „Stare róże do nowoczesnych ogrodów” B. Thomasów, wypowiadając zdanie, które mi się spodobało, zachęca do ponownego zainteresowania się tą odmianą róż: „Widok kwitnącej ‘Maréchal Niel’ należy ulokować w skarbcu najcenniejszych wspomnień”. Zgadzam się z autorem w zupełności.

dr Helena Wiśniewska

źródło Blog „Moje Róże Moja Pasja” – Marian Sołtys

Marszanila 16.03.2026 fot. Tadeusz Kurek
Marszanila 23.03.2026 fot. Tadeusz Kurek
Marszanila 23.03.2026 fot. Tadeusz Kurek

PTR

Spodobał Ci się ten artykuł?

Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter