Róże polskiej hodowli -’Purpurosa’

W moim ogrodzie

’Purpurosa’ – róża hodowli Łukasza Rojewskiego (2012 r.), to prawdziwa terminatorka – u mnie w ogrodzie  już od niemal 10 lat. Daje sobie doskonale radę – przeciwstawia się wiatrom, mrozom, nie daje się zagłuszyć potężnemu powojnikowi, powtarza kwitnienie i nie choruje na czarną plamistość.
Skąd czerpie siły? Tutaj tajemnicą są dobre geny, naprawdę dobre, bo po ‘Rose de Resht’ i ‘Aleksander McKenzie’ – jej rodzicach. W tej odmianie poprzez rodziców i przodków pomieszały się geny róż portlandzkich, ‘Queen Elizabeth’, ‘Red Dawn’ i ‘Suzanne’, a mając takich przodków musi być terminatorką.

Jak dotąd nie osiągnęła więcej niż 150 cm wysokości. Po pierwszym kwitnieniu troszkę listki stają się brzydsze, ale od czego są nożyce? Po pierwszym kwitnieniu należy ją przyciąć i następne nowe pędy będą zdrowe i ładne, a kwiaty silniejsze.

Jest to pierwsza odmiana Łukasza u mnie, którą dostałam od niego do kolekcji. Podoba mi się, mam do niej sentyment, bo to jedna z niewielu polskich odmian „prawdziwych” do ogrodu. A fajne imię 'Purpurosa’ zawdzięcza konkursowi, ogłoszonemu w internecie, któremu patronowała Maja Popielarska. Nie pamiętam już dzisiaj, kto zgłosił zwycięskie imię, ale ja, razem z hodowcą Łukaszem Rojewskim, p. Anną Słomczyńską i Kamilą Szląskiewicz, zasiadałyśmy w komisji konkursowej i to właśnie imię od samego początku miało bardzo duże szanse na zwycięstwo.

Czytaj więcej – FB

Małgorzata Kralka

Ogrodniczka, właścicielka największej prywatnej kolekcji róż w Polsce, współwłaścicielka Kolekcji Narodowej Róż w Wyględach koło Warszawy.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Share on facebook
Udostępnij na Facebook
Share on twitter
Udostępnij na Twitter