Nadanie imienia róży – Marian Turski

W piątek 26 czerwca 2026r. w setną rocznicę urodzin Mariana Turskiego, o godz. 14, zostanie nadana nazwa nowej odmianie róży hodowli Łukasza Rojewskiego 'Marian Turski’. Wszyscy chętni uczestniczyć w tym wydarzeniu są zaproszeni przed Muzeum Polin w Warszawie. ul. Mordechaja Anielewicza 6, odbędzie się uroczyste odsłonięcie rabaty.

więcej FB Zarząd Zieleni Miasta St. Warszawy.

’Marian Turski’ HT będzie dostępna jesienią 2027r

Róża 'Marian Turski’
Róża 'Marian Turski’
Marian Turski

Marian Turski był jednym z najważniejszych świadków Zagłady. Więźniem getta łódzkiego, Auschwitz-Birkenau i Buchenwaldu, uczestnikiem marszów śmierci, człowiekiem, który po wojnie przez dziesięciolecia pracował w „Polityce”, opowiadał historię i przypominał, że pamięć nie jest muzealnym eksponatem, tylko zobowiązaniem wobec żywych.

Marian Turski

Jego biografia jest właściwie niemożliwa do streszczenia bez poczucia, że pomija się coś ważnego.
Choćby ta historia z Terezina. Po marszach śmierci organizm Turskiego był w stanie skrajnego wyniszczenia. Szkorbut, dyzenteria, głód. Sam mówił, że było już po nim. I wtedy okazało się, że zachorował na tyfus plamisty. Trzy dni gorączki po 40 stopni. Powinien umrzeć. A jednak przeżył. Jeden z profesorów praskiej Akademii Medycznej opisał później ten przypadek jako medyczny fenomen: tyfus miał zabić wszystkie inne choroby. Choroba, która powinna go dobić, w jakimś niezrozumiałym paradoksie pomogła mu przeżyć.

Albo Selma. W 1965 roku Turski był w Stanach Zjednoczonych na stypendium Departamentu Stanu. Znalazł się w marszu z Selmy do Montgomery, prowadzonym przez Martina Luthera Kinga w obronie praw obywatelskich czarnych Amerykanów. Nie muszę dodawać, że nie było tam zbyt wielu białych. Ale Turski był tam kimś jeszcze innym: ocalałym z Zagłady, który kilkanaście lat po wojnie szedł przez Alabamę z ludźmi upokarzanymi przez system oparty na rasowej pogardzie. W ostatnich latach życia był obecny w mediach przede wszystkim za sprawą przesłania: „Nie bądź obojętny”.

Zdanie o tym, że Auschwitz nie spadło z nieba, brzmi dziś porażająco aktualnie. Nie muszę nawet mówić o bezprecedensowej od czasów II wojny światowej fali antysemityzmu, bo pogarda znowu stała się modna. Ukraińcy, migranci, homoseksualiści – właściwie dowolna grupa może dziś wpaść pod walec zbiorowej nienawiści. Najpierw jest żart, potem mem, potem „kontrowersyjna opinia”, potem polityk mówiący to samo już całkiem serio. I właśnie dlatego słowa Turskiego nie są żadnym rocznicowym banałem.

czytaj więcej FB Janek Rojewki

PTR

Spodobał Ci się ten artykuł?

Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter