Pamiętam jak pierwszy raz otworzyłam swój ogród dla gości w 2018 roku. Odbyło się to za namową Tomka Ciesielskiego, pomysłodawcy Weekendu Otwartych Ogrodów. W internecie pojawiła się lista imprez ogrodniczych i adresy ogrodów, których właściciele udostępniają w czerwcowy weekend swoje ogrody zwiedzającym. Na moim płocie zawisła tabliczka informująca, że to na pewno tutaj. Przez cały tydzień zaciekle wyrywałam chwasty i porządkowałam swój ogródek, a w sobotę naszły mnie ogromne wątpliwości. Czy w ogóle ktokolwiek przyjdzie? Czy ten niewielki ogród wart jest wycieczki na dalekie peryferie Poznania? Czy ewentualni zwiedzający (jeśli jednak przyjdą) nie poczują się zawiedzeni? Punktualnie o dziewiątej rano pojawił się młody chłopak, student, doskonale znający się na roślinach, tęskniący za ogrodem rodzinnym, który zostawił w innym mieście. Za nim pojawili się inni goście. Oprowadzanie po ogrodzie trwało dwa dni, od rana do późnych godzin wieczornych. Zaowocowało programem Maja w Ogrodzie, poznaniem nowych sąsiadów i ogrodniczymi przyjaźniami. Od tamtego czasu co roku otwieram ogrodową furtkę. Co prawda nie ogłaszam tego w internecie bo chętnych jest tylu, że mój mały ogródek pęka w szwach. Już od maja znajomi dopytują „to kiedy możemy przyjść do Ciebie?”
Zapraszam wszystkich, niekoniecznie ogrodników, ale tych, którzy mają ochotę pobyć w świecie wolnym od nadmiaru bodźców, gdzie czas płynie spokojniej – odmierzany kolejnymi rozkwitającymi pąkami i opadającymi płatkami.






Maja Popiak